ul. Słowackiego 27
Ani Mru Mru podbija Bielsko
Dwa koncerty dla zapełnionej do ostatniego miejsca widowni. Dwie godziny znakomitej zabawy. Ani Mru Mru zaprezentował w Bielsku-Białej swój nowy program.
Czerń czy Biel - taki tytuł nosi najnowsza propozycja kabaretu z Lublina. Elementem spinającym poszczególne skecze jest odwieczna walka czerni i bieli, czyli dobra ze złem.
Michał Wójcik, Marcin Wójcik oraz Waldemar Wilkołek na scenie dwoili się i troili, wielokrotnie się przebierając (na koniec zapytali – Komu z państwa przyszło do głowy pytanie – jak oni to robią, że tak szybko się przebierają? W odpowiedzi pojawił się las rąk).
Wcieleń bohaterów wieczoru, widzowie zobaczyli naprawdę mnóstwo. Na scenie pojawiali się eleganccy panowie w cylindrach i cała parada charakterystycznych postaci - lekarz, pacjent, policjant, homoseksualista, „zwykły człowiek”, muzycy, a na koniec postaci naśladujące zespół Village People w piosence YMCA.
Kabaret Ani Mru Mru opanował scenę na prawie dwie godziny i, co ważne, nikt na widowni nie spoglądał nerwowo na zegarek. Publiczność bawiła się znakomicie. Bohaterowie wieczoru jak z rękawa sypali dowcipami i zabawnymi wtrąceniami. Z łatwością "zawładnęli" publicznością, wykorzystując nie tylko głosy, ale także mimikę, gesty, a nawet światła (znakomity pomysł z nagłym wygaszeniem świateł, w piosence granej na fletniach pana – jedna z nich zaczęła świecić mocnym, fosforyzującym, dyskotekowym światłem).
Jednym z ciekawszych był zapowiedziany jako "śmieszny", finałowy skecz o policjancie do którego przychodzi mąż, zgłaszając (z kłopotami) zaginięcie swojej żony.